Etykiety

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norwegia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norwegia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 listopada 2021

Powrót do pracy


Dawno mnie tu nie było. Nie pisałam z dwóch powodów. 

Pierwszy to taki, że dopadła mnie proza życia. Doszłam do wniosku, że po co pisać o rzeczach mało ważnych i drobiazgach, bo kogo to obchodzi. Że u mnie przecież nic nowego.

A potem, w połowie kwietnia, nadarzyła się okazja, by znowu zacząć pracować. I ruszyłam do boju. Wtedy już nie miałam czasu pisać, choć życie nabrało i kolorów i rozpędu. 

Zanim urodziłam dziewczyny, pracowałam jako asystentka przedszkolna. Byłam pracownicą na zastępstwa w różnych przedszkolach. Teraz pracuję znowu w takim samym charakterze.

Tylko że jest jednak bardzo inaczej. Po pierwsze pracuję w innej firmie, która faktycznie ma pełno zleceń i jak się chce, można spokojnie pracować na 100% etatu. Mi wychodzi mniej, gdyż często mi coś wyskakuje. Albo dzieci chore albo ja. Wystarczy, że kaszlesz i już nie możesz iść do pracy ani brać zlecenia. Takie czasy ... Albo trzeba coś ważnego w urzędzie załatwić o godzinie 10.00 i wtedy muszę brać wolny dzień. 

Zaletą pracy na zlecenia jest kalendarz dostępności, który wypełniam sobie sama. I to ja decyduję, czy i kiedy mogę pracować, oraz w jakich godzinach. A jeśli firma zaproponuje mi zlecenie, które mi nie pasuje, to mogę je odrzucić. Tak też było w poprzedniej firmie, tylko zleceń było mało, a ja nie miałam ani śmiałości, ani potrzeby odmawiać czegokolwiek. Bo jak ma się mało zleceń, to się bierze wszystko, co dają.

Tym razem zleceń jest dużo i zawsze mogę powiedzieć, że jest mi za daleko, bo nie dam rady odebrać dzieci z przedszkola. A wtedy dostaję inne zlecenie. No i najważniejsze jest to, że jeżdżę samochodem, a nie komunikacją miejską. Mam zatem pewną przewagę w decydowaniu, dokąd dam rady dotrzeć a dokąd nie.

Dni stały się długie. Wychodzę przed siódmą rano i zawożę dzieci do przedszkola na powiedzmy 7.10. A potem jadę w teren. Najczęściej mam już zaplanowane zlecenie i jadę na ósmą i pracuję do godziny 16.00. Czasami zdarzają się zlecenia od godziny 8.30. Potem jadę po dzieci. Zanim wrócę do przedszkola, ubiorę je, wyprowadzę i pojedziemy do domu, jest już zazwyczaj 16.50 lub 17.00. I wtedy obiadokolacja jest już prawie gotowa. Mąż jedzie do pracy na siódmą i wraca o 15.00. Ja jestem długo poza domem każdego niemal dnia, choć nie robię nadgodzin. Marzę o tym, żeby mieć wszystko blisko i pracę zawsze w tym samym miejscu, tak jak on. Albo chociaż kilka różnych ale tych samych przedszkoli. Myślę, że to kiedyś nastąpi. Póki co mam daleko do przedszkola dziewczyn, daleko do pracy albo blisko ale muszę na parkingu czekać na moją godzinę. Najtrudniejsze jest wyjście z trzyletnimi dziećmi z domu, kiedy nie chcą dać się ubrać i protestują. Jest to trudne mimo że dziewczyny szykujemy we dwoje. Trudne jest też szukanie nowych miejsc pracy, kiedy goni czas, a Ty musisz dojechać gdzieś, gdzie nigdy wcześniej nie byłaś. Ale daję rady. Nie chcę mówić, że jest łatwo. Sama praca w przedszkolu jest przyjemna i nieskomplikowana. 

A potem pojawił się trzeci powód niepisania. Miałam zajęty i czas i zajęte myśli jedną rzeczą: kupić dom. I teraz już wiem, że będzie znowu o czym pisać :)

wtorek, 26 maja 2020

Jak wygląda dzień w przedszkolu podczas epidemii koronawirusa



Z początkiem maja pierwszy raz od dwóch miesięcy dziewczyny poszły do przedszkola. Miałam stres związany z organizacją, nie wiedziałam, gdzie mam je zostawić, gdzie odebrać, co z rzeczami, które zaginęły w przedszkolu dwa miesiące temu i tak dalej. Nie wspominając o zagrożeniu epidemiologicznym. Ale jestem bardzo zadowolona z decyzji. 

niedziela, 19 kwietnia 2020

W domu bezpieczniej



Hej, ciekawe co tam u Was słychać? 

Ja siedzę od tygodni tylko w domu z dziećmi. Nie wychodzę nigdzie, tylko na podwórko. Znam juz na pamięć wszystkie dialogi postaci ze świnki Peppy. Znam już z widzenia wszystkie żaglówki, łódki, kutry rybackie i inne, które pływają koło mojego salonu. I wydawałoby się, że skoro siedzę w domu, to nie mogę nikogo zarazić, bo to mąż pracuje i robi zakupy, czyli jakby co, to on przyniesie dziadostwo do domu. Ale życie lubi zaskakiwać.

wtorek, 18 lutego 2020

Święto Narodowe Samów w Norwegii



Niedawno, a dokładnie szóstego lutego cała Norwegia obchodziła Święto Narodowe Samów. Samowie, to pierwotny lud zamieszkujący Skandynawię, żyją oni w Norwegii, Szwecji, Finlandii i Rosji. Mają swój język, flagę, stroje ludowe, a nawet parlament. Tak, to ci ludzie, którzy znani są z  hodowli reniferów na dalekiej Północy ;-)

czwartek, 10 października 2019

Wędkowanie z łodzi dla początkujących, część 3.


Ta część artykułu poświęcona będzie takim zagadnieniom jak bezpieczeństwo na łodzi i przydatny sprzęt. Będzie też o połowie krabów.

wtorek, 3 września 2019

Niespodzianki dla Polaków głosujących w wyborach lokalnych

Innbyggerservice Kaigaten 4, Bergen - to tu można zagłosować!

Każdy Polak, który mieszka w Norwegii nieprzerwanie od trzech lat oraz w dniu wyborów ma ukończone osiemnaście lat, ma prawo do głosowania w wyborach. Chodzi o wybory lokalne do rady gminy oraz do samorządu okręgu. Ilu z nas faktycznie głosuje? Nie wiem.

Przyznam się, że nie interesowałam się tym tematem, dopóki w mojej skrzynce pocztowej nie pojawiła się ulotka reklamowa pewnej partii. Program tej partii tak mnie zbulwersował, że postanowiłam sprawdzić, czy przypadkiem nie mają w sondażach dużego poparcia. 

poniedziałek, 2 września 2019

Samochody w Norwegii - przygody rodziny prawie elektrycznej ;-)

Chwilę po dokonaniu zakupu


Miałam kiedyś dla Was artykuł o kupowaniu samochodów w Norwegii ale nie zdecydowałam się na jego opublikowanie.

Po pierwsze nagle wiele się pozmieniało. Wprowadzono nową nazwę opłat dla właścicieli pojazdów, proces przerejestrowywania wygląda też inaczej, niż za pierwszym razem, gdy kupiliśmy samochód.

Po drugie mamy też od niedawna inne, zupełnie nowe doświadczenia. Mamy za sobą kilka zakupów samochodów w Norwegii.

Zamiast więc pisać, jak się kupuje auto w Norwegii, postanowiłam raczej skupić się na porównaniu różnych opcji - na podstawie naszych doświadczeń. 

poniedziałek, 18 marca 2019

Renifer nie gryzie ;-)



Ostatnio mój mąż w promocyjnej cenie kupił udziec renifera. Pierwsza myśl? O matko, co z tym teraz zrobić! Powodem, dla którego nigdy wcześniej nie jedliśmy renifera był fakt, że nie wiedzieliśmy jak go przyrządzić. Jakby komuś z Was przypadkiem wpadł w ręce renifer, nie bójcie się go! Renifer nie gryzie. A smakuje wyśmienicie. Jak go przyrządzić? Jest wiele możliwości i niezależnie od tego, na co się zdecydujecie, dacie radę bez problemu.

wtorek, 20 listopada 2018

Co można załatwić idąc do skrzynki pocztowej



Dziś będzie post nie o dzieciach ale jednak trochę w stylu kury domowej, która przebywa w domu z dziećmi. Otóż kura domowa to taka osoba, dla której każde wyjście z domu to wydarzenie i wyzwanie. No bo najpierw trzeba wybrać dobry moment, potem "w co ja mam się ubrać", w moim przypadku razy trzy. No i wreszcie idziemy, załóżmy na spacer. Zanim oddalimy się od domu, zahaczam jeszcze o skrzynkę pocztową. Taki nawyk. 

czwartek, 20 września 2018

Przedszkole otwarte


Niespodziewanie szybko okazało się, że dla dziesięciomiesięcznych dziewczynek istnieje oferta przedszkolna. Wczoraj byłam w ośrodku zdrowia na mierzeniu i ważeniu dzieci i padło pytanie, czy już chodzą do przedszkola ... no i drugie pytanie, dlaczego jeszcze nie? Dowiedziałam się, że na otwarte przedszkole czas najwyższy. Oczywiście wiedziałam co to jest i od dawna planowałam chodzić tam z dziećmi ale nie spodziewałam się, że nastąpi to tak szybko.

poniedziałek, 31 lipca 2017

Morskie przygody - żaglowcem i łódką ;)





Dziś dwie niedrogie propozycje na zwiedzanie okolic Bergen z innej niż lądowa perspektywy. Jeśli nie jesteście bogatymi turystami i nie stać Was na ekskluzywne wycieczki jachtem, a marzy Wam się morska przygoda, to mam dla Was dwie alternatywy.

wtorek, 20 czerwca 2017

Czy jesteś tu obcy? Cz. III


Bardzo dawno nie pisałam ciekawostek o Norwegii. Jakby tak się zastanowić to jest to temat nie na wpis tylko na książkę. Tym razem uraczę Was tylko kilkoma prywatnymi odkryciami Skandynawianki ;)

Zupa rybna po bergeńsku



Robiłam tyle razy, a nigdy nie pomyślałam o tym, żeby opisać to na blogu! Najpierw były uprzedzenia w stosunku do samej zupy rybnej. Bo przecież zupa z ryby nie może być smaczna, gdzieś jako dziecko to usłyszałam i zawsze tak uważałam. Do tego doszły jeszcze składniki na torebce z przyprawami do zupy: napisali, że zupę robi się na mleku. Na mleku? No właśnie ....

środa, 3 maja 2017

Przeprowadzka 2017

Nasze nowe okno na świat


Nikt z Was pewnie nie lubi się przeprowadzać. Sam proces pakowania i rozpakowywania to nie jest to, co lubimy najbardziej ale czasami warto. Dlaczego? Bo każde nowe miejsce to nowe możliwości.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Na podwórku u Edvarda Griega

Dom Edvarda Griega, Troldhaugen

Pewnie większość z Was słyszała o tym norweskim kompozytorze z okresu romantyzmu. W Norwegii uważany jest on za najwybitniejszego, nie tylko ze względu na talent kompozytorski ale za wkład w tworzenie się świadomości narodowej młodego norweskiego państwa. Edvard urodził się w 1843 roku i spędził dzieciństwo w Bergen, w okolicy nabrzeża ale jego dom rodzinny zniknął z powierzchni ziemi w wyniku eksplozji. 

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Ryba ługowana

Daliśmy radę!

To nic, że Boże Narodzenie już dawno za nami. Kupiliśmy jakiś czas temu kawał ryby z Lofotów w promocji i uznaliśmy że tak kontrowersyjne danie wigilijne jak lutefisk to coś, czego musimy spróbować. Już raz próbowaliśmy w hotelu Ullensvang podczas julebord i nic nam sie nie stało. Przeżyliśmy i nie dopadły nas sensacje żołądkowe. Lutefisk to dorsz moczony w wodzie, zanurzony potem w ługu sodowym - substancji silnie żrącej, a nastepnie znów moczony w wodzie przez kilka dni. Substancja galaretowata do gotowania lub smażenia. Brzmi okropnie, prawda? No ale my lubimy wyzwania :)

czwartek, 2 marca 2017

Dwie ważne aplikacje




Tak jak już gdzieś na blogu wspominałam, w Norwegii najlepiej mieć telefon z androidem. Tu aplikacje nie działają na tych z systemem operacyjnym Windows. My kupiliśmy sobie telefony już tu na miejscu i jesteśmy zadowoleni. Ceny są podobne do polskich. Kiedy "wprowadzałam się" do mojego nowego telefonu ustawiłam sobie język norweski. Wszystkie aplikacje, które mam w telefonie są po norwesku. Nie będę omawiać aplikacji typu finn.no czy yr, ponieważ większość je zna. Zacznę więc od Remy.

środa, 15 lutego 2017

Norweska telewizja kablowa



Od niedawna mamy telewizję kablową i chciałam w związku z tym podzielić się z Wami moimi wrażeniami związanymi z jej załatwianiem i użytkowaniem. Większość rodaków mieszkających w Norwegii, a zwłaszcza tych których ja znam, nie ogląda telewizji norweskiej. Są oczywiście tacy, którzy wynajęli mieszkanie z telewizorem i telewizją w cenie ... ale jej nie oglądają, bo jest po norwesku. Inni nie chcą w ogóle mieć telewizji po norwesku bo nie znają języka, albo też zastanawiają się nad zamówieniem jakiegoś pakietu. Jednak opłata dla NRK w wysokości ponad 2800 koron rocznie odstrasza ich dosyć skutecznie. Czy warto zapłacić i mieć telewizję?

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Noworoczne spotkanie firmowe - julebord

Julebord nad Hardangerfiordem

W Norwegii, tak samo jak w Polsce odbywają się spotkania a'la opłatkowe dla pracowników. Rzadko jednak ma to miejsce w zakładzie pracy. Przedsiębiorstwo raczej wynajmuje salę i zaprasza pracowników z osobami towarzyszącymi. Impreza ma charakter integracyjny i czasem jest też jakieś podsumowanie roku, czy inne przemówienie. Stałym elementem jest uroczysty późny obiad/kolacja oraz impreza taneczna, gdzie obowiązuje strój wieczorowy. Na tego rodzaju zabawie można pojeść sobie tradycyjne norweskie potrawy, w tym potrawy świąteczne. Zdecydowanie jest to także impreza dla tych, którzy lubią wypić i potańczyć. Rozmachem przypomina wesele. Każdy zakład ma inny budżet i możliwości, więc ja piszę tutaj o moich pierwszych doświadczeniach związanych z tego rodzaju imprezami.

niedziela, 8 stycznia 2017

Jagnięcina w kapuście

"Får i kål" po naszemu

Norweska kuchnia bywa zaskakująco prosta. Tak prosta, że aż chce się trochę poszaleć i sprawić, żeby smakowało lepiej. Lepiej, czyli po mojemu. Razem z mężem zrobiliśmy wczoraj danie wigilijne: jagnięcinę w kapuście - ale nie do końca po norwesku. To nic, że wigilia już była, to nic, że to nasz pierwszy raz z jagnięciną. Trzeba było się odważyć :)